?

Log in

No account? Create an account
chłopiec malowany

Февраль 2014

Вс Пн Вт Ср Чт Пт Сб
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728 

Метки

Разработано LiveJournal.com
maj 2008

день перемирия: прообраз польского перевода


BASIA I MERMAN
ZACZYNAJĄ MÓWIĆ PO POLSKU





Вчера неожиданно для себя начал переводить на польский "День Перемирия", он же "Jedenasty listopada", он же "Rok dwudziesty". Понимая, что это не настоящий литературный перевод, что мой "przekład" пестрит стилистическими и грамматическими ошибками, что он не может быть хорош ритмически - и всё же начал. Во-первых, это полезное упражнение (о, сколько нам открытий чудных), во-вторых, я создаю своего рода демоверсию, которую смогу предъявлять в качестве доказательства существования некоего dorobka artystycznego. Скоро оно мне понадобится.

*****

Уверен, ни один поляк не сообразит, что значат такие польские слова, как "pomdoskultprezwydoświatludu", "powiatnadzwyczkom", "komwyk", "marwojen". Сам вчера изобретал. Однако в моем переводе есть и более вразумительные речения. 

           

Za ścianą orkiestra gra marsz „Armia Czerwona najsilniejszą na świecie”. Smutna Basia Kotwicka, w uniformowej sukni nauczycielskiej (granatowej o białym kołnierzyku) i ciepłej kamizelce, pisze na maszynce. Dookoła z marzycielską miną wałęsa się Ośka Merman. Ma na sobie narzuconą na barki bekieszę, frencz, oficerki. W kącie siedzi Martin Zemskis (gimnastiorka, trzewiki, owijacze). Czyta książkę, porusza ustami. Czasem się przysłuchuje rozmowie, stara się zrozumieć.


               Basia
. Jak mam skrócić – „powiatnadzwyczkom” czy „powiatnadkom”?

Merman. Ten sam chrzan, towarzyszko Kotwicka. Piszcie bez skrótów – „powiatowa Cze-ka”.

Basia, stłumiwszy oburzenie z powodu grubości Ośki, nie bardzo zręcznie stuka palcami po klawiszach. Znów podnosi głowę.

 Basia. Jak jest lepiej, Iosifie Natanowiczu, „najwyższy wymiar kary” czy „najwyższy wymiar obrony społecznej”?

Merman. Naszych interesantów gówno to obchodzi, Warwaro Karłowno. Sprzątnąć to nawet w Australii sprzątnąć.

 Basia drga. Pochuchawszy na ręce,  przez jakiś czas ostro wali w klawisze.
       
                Basia (z nadzieją). Nazwisk nie będzie, tak?

Merman. Zdąży się. Drogo by zapłacili wrogowie, aby móc moją listę zobaczyć. Zeszczali się pewnie w celach. 

Pauza. 

Basia. Iosifie Natanowiczu, czy pozwolicie zapytać?

Merman. Pytajcie, Wareńko.

Basia. Dlaczego się stale wyrażacie? Nawet w obecności kobiety. Tu przecież takie sprawy, a wy... 

Merman patrzy na Basię. Długo i bardzo uważnie. Nareszcie mówi. 

Merman. Wiesz, Basiu, jestem człowiekiem prostym. Do carskich gimnazjów nie chodziłem. Miałem szpętną żydowską gębę. Ojczułek mój był szewcem, a ja od urodzenia Żydkiem. Dlatego więc, gdybyście nawet były dziewczyną…

Basia. Jestem dziewczyną. (Złośliwie.) Panną.

Merman. Przypuśćmy. (Siada naprzeciwko Basi.) Wiecie, na czym polega różnica  między tym, jak się wyrażają burżuazyja i reakcyjni oficerowie, i tym, jak się wyrażają masy pracujące?

Basia. Nie wiem.

Merman. Pierwsi, gdy się wyrażają, chcą was obrazić i upokorzyć. A ci inni – oni tak po prostu rozmawiają.

Basia. Przecież sami wy dość zgrabnie się wypowiadacie. Nie gorzej niż reakcyjny oficer.

Merman. No tak, znaleźli się dobrzy ludzie, nauczyli podstaw politycznych. Żydzi są nie tylko chytrzy, ale też zdolni do nauk.

Basia. Po co zawsze mówicie „Żydzi”? Po rosyjsku właściwy wyraz brzmi „jewrei”. „Żydzi” we współczesnym języku rosyjskim to określenie grube i lekceważące

Merman. To ja w wasz polski sposób. Staram się wam, Basieńko, spodobać. Wy przecież jesteście z najprawdziwszej Warszawy. Służyć w szkole się przygotowywałyście. Panienki uczyć. Czegoście je zamierzały uczyć?

Basia. Języka rosyjskiego. I literatury pięknej. Ale jam nie w Warszawie się przygotowywała, tylko w Moskwie.

Merman. Tak więc sobie spiszemy. Przygotowywała się w Moskwie prowadzić politykę kolonialną samodzierżawia rosyjskiego. Dawszy nogę z Królewstwa Polskiego w roku piętnastym razem z ruskim wojskiem kolonialnym. Czemu? Co to za różnica – Moskale czy Germańcy? Nikołaszka jest milszy od Wilhelma?

Basia (usprawiedliwiając się). Tak wyszło. Strasznie było. Wojna.

Мерман. Zwiałyście. Przed kulturalnym narodem. Może nie jesteście patriotką?

Basia (z urazą). Jestem patriotką.

Merman. Więc nie jesteście internacjonalistką.

Basia (z lękiem). Jestem internacjonalistką.

Merman. A może jakiś carski porucznik zawrócił przepięknej panience w główce? I poleciała ona do Moskwy.

Basia. Jak wam nie wstyd, Iosifie Natanowiczu?

Merman. A może was do nas Piłsudski nasłal – czy kogo tam jeszcze macie?

Basia. Tychże, co wy. Towarzyszy Lenina, Trockiego, Piotrowskiego, Rakowskiego.

Merman. Obraziła się. Przecież ja lubiąc. Żartuję.

Basia. Wiem. Mam dosyć tych głupich żartów.

Merman. Powiedz – „żydowskich”. Pomyślałaś przecież. Dobrze wiem, że pomyślałaś.

Basia. Na mnie już czas kończyć pracę. Niedługo mam próbę. Gdzie jest wasz następny tekst?

Merman. Oj uważaj, Baśko, dowiem się, że jesteś polską szpiegówką, rozstzrelam własnoręcznie.

Basia. Towarzyszy Sunia, Li i Zahorulko nie zawołacie? A towarzysza Zemskisa? 

Zamskis odrywa wzrok od książki. 

Merman. Nie. Sam. Z nikim się nie podzielę. Słuchaj, Baśko, czy naprawdę jesteś panną? Dotychczas? Ile masz lat?

Basia. To w najwyższym sensie, Iosifie Natanowiczu. Następny tekst, proszę. Za pięć minut mam pierwszą próbę, z czerwonoarmistami-pugaczowczykami.

Merman. Oto ci mój drugi tekst. Też na razie bez imion, trzeba uzgodnić. Może temu pokażę, jak on tam się nazywa? Takie jeszcze nazwisko ma reakcyjne.

Basia (zajrzawszy do papierów). Suworow W.A. Przedstawiciel Oddziału Specjalnego Frontu Południowego.

Merman. No właśnie. Kłapaj. A ja na razie pójdę do wychodka. Niemcy przypuszczają, że utrzymywanie gazów jest szkodliwe. Działa tam na coś. 

Wychodzi ignorując rozgniewane spojrzenie Basi. Basia wstrząsa się z zimna, patrzy ze smutkiem na papier. Wprawia do maszynki nowy arkusz. Stuka. Potem obraca głowę w stronę Zemskisa. 

Basia (cicho). Towarzyszu Zemskis... Martynie OttowiczuMaaartin 

Zemskis podchodzi do stołu. 

Basia. Czytacie gramatykę, tak?  

Zemskis kiwa.  

Basia. Czasowniki odmieniliście? Wszystkie? Haben Sie alle Verben konjugiert?

Zemskis. Ja mam chciał konjugiren, ale nie mam miał czas. Ja jestem był na specjalna służba.

Basia. „Mam miał”, Marcinku, to po niemiecku. Po rosyjsku po prostu „miał” i po prostu „chciał”. (Do siebie.) Po polsku jest skomplikowaniej. Ale łatwiej zrozumieć – kto miał i kto chciał. (Do Zemskisa.) Czasowniki, towarzyszu Zemskis, trzeba odmieniać. Koniecznie. Obiecujecie?

Zemskis. Obie…

Basia. Czasownik e-konjugacji. Temat brzmiobiecuj”. Jeden raz „ę”, cztery razy „e”, jeden raz „ą”. Spróbujcie.

Zemskis. Obiecuję, obiecujesz, obiecuje, obiecujemy, obiecujecie, obiecują.

Basia. Zuch z was, Marcinku.

Zemskis. Co?

Basia. Bardzo dobrze, Martyszo, odmieniacie, ausgezeichnet. (Dotyka dłonią ręki Zemskisa.) A teraz odmieńcie czasownik… (po namyśle)любить”. Z zaimkami osobowymi, mit Personalpronomen, jako podmiotami, als Subjekt, i jako przedmiotami, als... Jak was uczyłam. Ja ciebie, ty jego, on ją i tak dalej.

Zemskis. Я тебя… любю?

Basia. Nie, nie «любю». Zapomniałam wyjaśnić. Czasowniki i-konjugacji po spółgłoskach „b” i „p” w formie na "ja" otrzymują miękką „el”. Топить – я топлю, губить – я гублю, любить…

Zemskis. Я люблю.

Basia. Zuch. (Pauza.) W języku polskim żadnego „el” po wargowych nie ma. Po polsku rzeczywiście jest „lubię”. Ale jeżeli kobietę i ojczyznę, to „kocham”.

Zemskis. Polski język jest dla Ruski więcej łatwy?

Basia. Gdyby, Marcinku. Odmieniajcie.

Zemskis. Я тебя люблю, ты его любишь, он ее любит, она нас… 

Wchodzi pierwszy chorzysta.  

Pierwszy chorzysta. Towarzyszko Kotwicka, powiedziano nam, że już czas.

Basia. Tak, tak, oczywiście. Zaraz. Znajdę tylko program koncertu. (Grzebie w papierach.) Ale gdzie jesteście, moi drodzy? Mam.  

***** 

Basia stoi przed chorem czerwonoarmistów pułku im. Pugaczowa. 

Basia. Zacznijmy? Gotowi już?

Первый хорист. Z wami, Barbaro Karłowno, zawsze.

Basia. Zacznijmy od piosenki… (Patrzy do programu, uśmiecha się.) O towarzyszu.

Pierwszy chorzysta (nie od razu zrozumiawszy). Аhа. (Intonuje.)

Среди лесов дремучих…

Wszyscy razem.

Разбойнички идут.

Они в руках могучих

Товарища несут. 

Все пушки, пушки грохотали,

Стучал наш пулемет. 

Pierwszy chorzysta (woła podczas pauzy). Бело-! 

Wszyscy razem.

-Бандиты отступали,

Мы двигались вперед.

P.S. Поначалу было нелегко обходиться без привычных "pan" и "pani". Но это была не самая большая трудность.
P.P.S. Форму "więcej łatwy" придумать было несложно. Слово "burżuazYja" пригодится мне в третьей картине. "Ten sam chrzan" в качестве эквивалента "один хрен" вызывает серьезные сомнения. Хотя двузначное употребление последнего слова в польском языке место имело.

Comments